
Biogram
KOLEKCJA „ZMYSŁY NATURY”-
MIKROŚWIAT
W dzieciństwie wiele czasu spędzałam w laboratorium, gdzie mama – chemiczka – pokazywała mi pod mikroskopem krajobrazy ludzkiej krwi, pełne wijących się rzek i wirujących wysp. Z tatą – mikrobiologiem – hodowałam bakterie i obserwowałam, jak ich kolonie układają się w niezwykłe wzory, jakby sama natura je malowała.
Od tamtej pory wiem, że to, co niewidoczne gołym okiem, skrywa niesamowite piękno. Mikroskop był dla mnie jak magiczne okno do innego świata – tajemniczego, pulsującego życiem. Dziś, gdy sięgam po pędzel i tusz, czuję, jakbym znów zaglądała przez jego soczewkę.
Mój obraz przypomina struktury, które kiedyś podziwiałam – delikatne linie błon komórkowych, splątane włókna, wirujące formy. Piórkiem rysuję detale niczym drobne rzęski bakterii. Każdy ruch to powrót do tamtych chwil, gdy odkrywałam ukryty świat.
Ten obraz to mapa mikroskopowych krajobrazów – tych, które istnieją, ale których na co dzień nie zauważamy. W każdej kropli tuszu zamknęłam cząstkę tego niezwykłego świata, łącząc sztukę z nauką i wspomnieniami.
„SUROWA ELEGANCJA”
Marmur i granit – dwa światy, które natura stworzyła osobno. Jeden delikatny, świetlisty, z wijącymi się smugami, jak zastygły ruch. Drugi ciężki, surowy, pełen drobnych, iskrzących się minerałów. Ich struktury nigdy się nie spotykają, a jednak w moim malarstwie próbuję połączyć je w jedno.
Fascynuje mnie kontrast między nimi – subtelność marmuru i twardość granitu, płynność i szorstkość. Tworzę kompozycje, w których powierzchnie barwne przenikają się jak warstwy tych kamieni, ich faktury stapiają się ze sobą, choć nigdy nie mogłyby zaistnieć razem w naturze.
To próba uchwycenia tego, co nieosiągalne – połączenia siły i lekkości, ciężaru i światła. W moich obrazach marmur i granit współistnieją, choć w rzeczywistości pozostają osobno. Tworzę swój własny pejzaż materii, gdzie granice nie są tak sztywne jak w świecie rzeczywistym, a kamień może płynąć jak farba.
ŚWIATŁO I CIEŃ
Architektura od zawsze mnie fascynowała. Jej rytm, podziały, układy światła i cienia – to wszystko porządkuje przestrzeń, a jednocześnie kryje w sobie emocje
Pracuję z prostymi plamami barwnymi i powierzchniami, które zestawiam ze sobą w sposób intuicyjny. Czasem są to bloki koloru, które przypominają fasady budynków, fragmenty ulic, przestrzenie placów.
Nie ma tu dosłowności – moje malarstwo balansuje między abstrakcją a czytelnością. Chcę, by widz poczuł przestrzeń, zamiast ją jedynie zobaczyć. By dostrzegł w prostych formach pewną harmonię, ale i napięcie, które powstaje, gdy kolory się spotykają, przenikają, kontrastują.
To właśnie w tej grze barw i kształtów odnajduję coś więcej niż samą architekturę – odnajduję emocje, wspomnienia, rytm miasta, ciszę pustych przestrzeni i energię ludzkich śladów.


